środa, 20 sierpnia 2014

73. Dar czy przekleństwo?

No siema! Stęskniliście się? Na pewno nie zdążyliście, bo piszę TRZECI DZIEŃ Z RZĘDU. Och i ach. (w tym momencie lecą serpentyny) Trzeba korzystać, póki mam warunki. Powiem Wam, że przez weekend sobie ode mnie i mojej twórczości odpoczniecie, gdyż znów wybywam na resztkę wakacji. Jak mi się uda, to Wam pomacham zza szklanego ekranu. :P (ohoho zrobiło się ciekawie) Kto bystrzejszy i śledzący bloga, skojarzy kilka faktów i będzie wiedział co i jak. Ale... nie o tym. Przynajmniej nie dziś.
Dziś chciałam z Wami porozmawiać o... pisaniu właśnie. Ostatnio podjęłam decyzję - napiszę książkę. Tyle niewybrednych historii nie może się zmarnować. Choć już wiele z nich poszło w zapomnienie - czego żałuję, ale nie wykluczam, że kiedyś je odkopię i również pokażę światu. Póki co - piszę swoją pierwszą. Najpierw ją napiszę, a później będę się martwić, co dalej. Jej fragmenty PLANUJĘ publikować TUTAJ - a co z tego wyjdzie? Tylko od Was zależy. (nie ukrywam, że czekam na Wasze opinie dotyczące pierwszej opublikowanej części). Jednak wróćmy do tematu.
Pomyślicie - dlaczego postanowiłam się zabawić w pisarkę? Otóż w tym tkwi mój problem: pisanie przychodzi mi tak łatwo, że jestem wręcz przerażona. W głowie mam miliard pomysłów na minutę i tylko wybieram, które wydarzenia umieszczę w książce najpierw, które później. Niektórzy z Was pewnie nadal nie wiedzą w czym problem. Już przybliżam: Otóż, nie umiem usiąść spokojnie i o niczym NIE MYŚLEĆ. NIE POTRAFIĘ NIE MYŚLEĆ! - brzmi trochę jak wyznania wariata hahahah, może coś w tym jest.
Trochę mnie to ostatnio męczy, ale co zrobić. Siedzę, nawet bardzo zmęczona, a moja głowa i tak tworzy historię, dzień po dniu, kartka po kartce. Pomyślałam, że być może - kiedy te wszystkie myśli przeleję na papier (nawet w wersji elektronicznej), to jakoś podświadomie mój umysł mi odpuści. Szczerze, to kończę pisać tylko dlatego, że jestem już tym zmęczona, nie że brakuje mi pomysłów. Mam jakąś klęskę urodzaju weny czy coś w tym stylu. Staram się jednak nie narzekać - żeby nie było, iż jestem typowym zrzędzącym Polakiem (wiecie zimą za zimno, latem za gorąco). Postanowiłam, że będę się cieszyć i pisać - póki czas, bo zdecydowanie wolę mieć nadmiar weny niż jej brak, który ostatnio przeżywałam - jest on znacznie bardziej uciążliwy, jak dla mnie, no i pewnie dla każdej osoby sumiennie prowadzącej bloga.
źródło: tumblr

Tak na koniec, mam jednak pytanie - czy nie macie może jakiś sposobów na jakieś krótkie odmóżdżenie? (hahaha) Co robicie, gdy chcecie się wyłączyć i totalnie o niczym nie myśleć? Może dzięki Waszym poradom uda mi się chociaż na chwile wyłączyć. :)

23 komentarze:

  1. Ja też nie potrafię nie myśleć :D. A na odmóżdżenie to polecam głupi film bądź serial w tv, albo może jakąś książkę czy grę komputerową? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak oglądam serial, to się zastanawiam, co będzie w kolejnym odcinku, więc - nadal myślę :P Ale głupi film - to nie taki głupi pomysł. ;)

      Usuń
  2. Słucham głośno muzyki albo idę do wanny ha ha :) ja generalnie nie mam problemów z wyłączeniem się, wręcz robię to mechanicznie i zbyt często :P cieszę się z Twojego pozytywnego nastawienia i oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wanna to dla mnie wręcz świątynia przemyśleń. :P

      Usuń
  3. Będę śledzić Twoją karierę pisarską i zamawiam pierwszy egzemplarz Twojej książki z autografem! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie masz pojęcia jaki ogromny uśmiech na mojej twarzy wywołałaś tym komentarzem! A egzemplarz z dedykacją masz jak w banku :D

      Usuń
    2. Czyli wiem teraz jak bardzo Ci zależy na tym by pisać :) Będę Cię więc wspierać, nakłaniać i motywować do pracy :) Mam nadzieję, że jak później (bo teraz zaraz muszę jechać po brata :P) wejdę na Twój drugi blog to będzie tam już rozdział! :P

      Usuń
    3. Dziękuję, kochana jesteś! :)
      Tak jest! Już się publikuje, na specjalne życzenie. :D

      Usuń
    4. Cieszę się :)
      Natomiast znów niestety jestem tylko z doskoku przy komputerze i nie będę miała czasu przeczytać :( Jutro też nie bo mam zalatany dzień :( Za to obiecuję, że przeczytam w sobotę :)

      Usuń
    5. Okej, czekam na opinię ;)

      Usuń
  4. Sama uwielbiam pisać, więc z chęcią poznam ludzi o podobnych zainteresowaniach. Na pewno zajrze na bloga ;)
    Co do "odmóżdżenia" polecam spanie albo oglądanie filmów, przy tym zazwyczaj człowiek nie wytęża mózgownicy XD

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój umysł wymyśla różne historię po obejrzeniu jakiegoś serialu :D A gdy mam jakiś pomysł i chce to przelać na papier to najczęściej kończy się tak, że włączam znowu jakiś serial albo zaczynam pisać , a jak skończę, ponieważ mój blok -czyli miejsce gdzie mogłam coś napisać się skończyło wtedy idę po prostu spać, ponieważ w takim momencie odpada mi ręka jestem bardziej zmęczona, wyczyszczona na chwilę z myśli i póki nie wymyślam czegoś nowego to idę spać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś pisałam ręcznie - głównie przed snem. Teraz posiłkuję się komputerem.
      A co do seriali, to są bardzo inspirujące.

      Usuń
  6. Ja non stop o czymś myśle ech;) na odmóżdzenie to chyba tylko jakiś you film

    OdpowiedzUsuń
  7. Dar, zdecydowanie dar. Ja mam materiał na książkę ale nie potrafię przełożyć tego na papier

    jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Na odmóżdżenie? Ćwiczę. Tańczę. Albo odpalam jakąś grę na PC lub PS. ;) Pisz jak najwięcej! Taki dar nie może się marnować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ćwiczę i tańczę, to też myślę. :D Chyba, że biegam - to na końcu już myślę, żeby tylko dobiec do wyznaczonego punktu. :P Muszę spróbować z tymi grami. ;)

      Usuń
  9. Odmóżdżenie? Może czytanie kretyńskich gazet pokroju Cosmopolitana? :D Tak serio to nie wiem. No i powodzenia życzę w tworzeniu książki, może być ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;)
      Cosmopolitana czytałam raz w życiu i to jeszcze nie byłam w stanie całego :D

      Usuń
  10. A ja mam wenę jak jestem smutna - rysuje wtedy pięknie ołówkami - przynajmniej chwalą tak :P
    Piszę wiersze i tak dalej... Ale o. Jestem szczęśliwa, jak miewam smutek to mały i na chwilę i już nie ma rysowania, pisania, nie ma nic :P

    A coś na odmóżdżenie ? Głupie filmiki na yt? Kwejk? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię rysować, gdy jestem smutna. :)
      Widać skutki uboczne szczęścia. xD Ale chyba z dwojga złego - lepsze to szczęście.

      Usuń