poniedziałek, 18 sierpnia 2014

71. Polska IBIZA.

Witajcie moi kochani. Wróciłam - chciało by się napisać, ze słonecznych nadmorskich okolic, ale nie... Nie ma tak dobrze. Oczywiście mogłabym ponarzekać, że nie tak miało być, że miałam się smażyć na plaży całe cztery dni, ale nie wyszło. Trudno. Posmażyłam się dwa - to i tak wystarczająco jak na taką pogodę. Tak serio, to liczyłam na to, że lato nie opuści nas tak agresywnie i że mimo wszystko będzie ciepło. Faktycznie - przeliczyłam się, zabierając ze sobą tylko jedną parę spodni - ale przeżyłam i nie zamarzłam. Jest sukces.
Znów otacza mnie niemoc twórcza. Siedzę i gapię się w monitor szukając jakiejkolwiek inspiracji. No fakt, jest kilka tematów, które mogłabym poruszyć, ale nie wiem czy dałabym radę dociągnąć je do końca. Hmm... To może po prostu opiszę moje wrażenie z podróży.
Okej, więc zdradzę Wam, że byłam na polskiej Ibizie (wiecie które miasto dostało taki tytuł?). Byłam tam pierwszy raz - nie powiem, z ciekawości. Skoro tylu ludzi z okolicy tam jeździ to przecież nie może być tak źle. No cóż - że było źle - powiedzieć nie mogę. Ale rewelacji też nie ujrzałam. Na pewno nie było tak, jak sobie to wyobrażałam. Ale po kolei.
 Przyjechaliśmy dość późno, po 21. Ulice pełne ludzi, miasto żyje - wydaje się fajnie. Pierwsze wrażenie było pozytywne, to momentu napotkania na chodniku dziewcząt przebranych za króliczki (przebranych to za dużo powiedziane jak na taką ilość stroju, jaką miały na sobie). Idźmy dalej - każdego wieczora tłumy pijanych zataczających się młodzieńców, którzy na plaży uskuteczniają wyrywanie "foczek". Powszechnie akceptowane picie alkoholu na ulicy - chyba w tym mieście ustawa o życiu w trzeźwości nie ma racji bytu :D To mi jakoś szczególnie nie przeszkadzało, bo fajnie było spacerować sobie chodnikiem z mojito w ręku. No ale... wszystko jest dobre w odpowiednich proporcjach. Gdy mijałam tłum zataczających się ludzi, to nie czułam się zbyt pewnie czy bezpiecznie - miałam wrażenie, że ktoś się zaraz na mnie przewróci, albo zacznie mnie zaczepiać.
No i na koniec coś co mnie zdziwiło najbardziej - okazało się, że spędzając każde wakacje w Trójmieście, mało rzeczy w życiu widziałam. Całe chodniki w straganach - i to nie z pamiątkami, a z ubraniami. Czułam się jak na wielkim targowisku i zastanawiałam się, po co ja w ogóle wzięłam walizkę, skoro tutaj mogę kupić WSZYSTKO???? Żeby nie było, że narzekam - to nie. Ogólnie nic do tego nie mam, po prostu byłam zaskoczona. Będąc w Gdańsku czy w Sopocie nie spotkałam się z takimi rzeczami.
Cały wyjazd mogę podsumować pozytywnie, może poza tym, że podczas brzydkiej pogody jedyną alternatywą spędzania wolnego czasu była gra na automatach i picie drinków w barach czy na plaży (o ile nie padało) - chociaż z tego co zauważyłam (i o czym pisałam w poście pt. WAKACJE) niektórym niczego więcej do szczęścia nie trzeba.
Pozostałość po najlepszym pitym przeze mnie mojito. ;P 
To jak? Ktoś z Was też miał przyjemność "wakacjowania" na polskiej IBIZIE? Może macie odmienne zdanie od mojego? A tak właściwie, to czy wszyscy są już po wakacjach? A może ktoś się dopiero wybiera? Piszcie gdzie byliście lub gdzie będziecie! :)

35 komentarzy:

  1. Ciekawie się czytało:) a gdzie się znajduje ta polska ibiza? Zaciekawiłaś mnie:)
    odpisz u mnie jak możesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już kilka osób odgadło - chodzi o Mielno. ;)

      Usuń
    2. Też tak myślałam,że chodzi o Mielno:) Również byłam w tym roku w Mielnie:) Rodziny z dziećmi też znajdą tam coś dla siebie:)

      Usuń
    3. Mnóstwo automatów do gier. :D

      Usuń
  2. Mam wrażenie ze mówisz o Mielnie. Tylko tam można spotkać z tak duża ilością straganów. No i nie można być trzeźwym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia o jakim mieście mówisz. A podsumowując, było mniej więcej fajnie? Moje motto: zawsze mogło być gorzej :) A ja, jeśli wiatr źle nie zawieje, jadę w przyszly poniedziałek do Wrocławia :D
    Pozdrawiam
    operacja-kojot.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie jestem zadowolona. Mimo tego, że pogoda nie była rewelacyjna - udało mi się złapać JAKIMŚ CUDEM opaleniznę. :)
      O Wrocław, już od jakiegoś czasu czaję się, żeby się tam wybrać. Niestety póki co, na czajeniu stanęło. :P

      Usuń
  4. Też nie mam pojęcia o jakim mieście mowa, jestem ciekawa!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah! Można sie było domyśleć:D choć osobiście nie byłam akurat tam:D

      Usuń
    2. A co do mojito, rok temu nad morzem zdarzyło mi się spróbować najpbrzydliwszego na świecie:D aż poszłam do barmana zapytać co to jest:P stwierdził, że nie było limonki...

      Usuń
    3. Matko, ale zakręcony :D Mi moje baaardzo smakowało.

      Usuń
  5. Gdzie dokładnie jest ta polska Ibiza? :P Chodzi o Mielno? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo! Strzał w dziesiątkę! :D

      Usuń
    2. Hehe :P Kiedyś byłam na koloniach w Mielnie i wydaje mi się, że Mielno jeszcze nie było takie jest teraz :)
      W tym roku proponowałam Ciachu by tam jechać ale nie chciał ponieważ wraz z kolegą uważają, że jest tam za dużo buraków :P

      Usuń
    3. W sumie... Dobrze uważają. :P Gdzie nie spojrzysz, tam pijany burak.

      Usuń
  6. Lato odeszło bardzo szybko i ja BARDZO się z tego cieszę. Nie należę do osób, które lubią ciepło. Wolę ciepłe swetry, herbatę i koce, nic innego. Idealna pogoda to 5-10 stopni. Mimo to, cieszę się, że załapałaś się na ładną pogodę.
    Ja też od jakiegoś czasu borykam się z "brakiem weny". Przez wakacje chciałam napisać coś własnego, ale słowa się gryzą, nic się nie klei. Kompletna klapa. Nawet wpisy są kiepskie. Ale trzeba to jakoś przeczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG, ja przy takiej temperaturze zamarzam. Dla mnie idealnie jest, gdy na dworze mamy tak z 25 stopni. :P Jestem ciepłolubnym człowiekiem.
      Mój brak weny spowodowany jest chyba zmęczeniem po wakacjach. Teraz muszę odpocząć i MAM NADZIEJĘ, że wszystko wróci do normy.

      Usuń
  7. Lato zdecydowanie za szybko nam uciekło w tym roku...

    OdpowiedzUsuń
  8. ja tego lata nawet jakoś nie poczułam ...:(

    http://Fidanzataa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Polska Ibiza ? :D Brzmi nieźle :D Najważniejsze, że wakacje jako tako się udały :) Szkoda, że pogoda nie rozpieszcza :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Polska Ibiza? Czyżby chodziło o Mielno? ;]

    OdpowiedzUsuń
  11. Polska Ibiza, no nieźle!

    nowy post, zapraszam:
    jugii.blogspot.com - klik

    OdpowiedzUsuń
  12. all the time i used to read smaller posts which
    as well clear their motive, and that is also
    happening with this post which I am reading at this place.


    My site ... uk hosts

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiele razy byłam nad polskim morzem, ale do Mielna nie dotarłam. Może w przyszłym roku uda się odwiedzić stare kąty, to tak przy okazji rzuciłabym okiem na tę Ibizę. ;) Co do tegorocznych wakacji - wciąż przede mną. Za trzy tygodnie wybywam na objazdówkę po Europie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, zazdroszczę takich wakacji! :)

      Usuń
  14. fajne miejsce :)
    poklikaj w kliki w poście u mnie jeśli możesz :)
    http://panmalofel.blogspot.com/2014/08/new-york-62.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Mielno? Nie słyszałam, naprawdę. To chyba nie zła sprawa (jak zauważyłaś) z tymi straganami. Naprawdę można tam było kupić WSZYSTKO?

    silvercornflower.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio, serio. Od kosmetyków, przez ubrania (o jedzeniu nie wspomnę), po wyposażenia kuchenne itp. :P

      Usuń
  16. Ja byłam we Władysławowie w tym roku, ale Hel mi się dużo bardziej podobał, w Gdańsku na moment też byłam :) ale hm... Mielno ? Może za rok :)
    A najlepsze mohito jest piwne w pizza hut :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie wiem, bo nie piłam. Nie mam zwyczaju tam chodzić. :)

      Usuń
    2. To warto się przejść na te piwne mohito :) Pycha jest, choć ja i pizzę tam uwielbiam :D

      Usuń
    3. Jak będę miała okazję, to na pewno pójdę spróbować. :)

      Usuń