sobota, 9 sierpnia 2014

69. Wkurza mnie...

Witajcie. Początkowo nie wiedziałam o czym napisać, ale czułam - wewnętrznie to czułam, że coś napisać muszę. Poczułam, że jest to w pewnym sensie mój obowiązek. Przecież ktoś na pewno czeka, ktoś na pewno chętnie przeczyta. A z racji tego, że nie lubię, gdy ktoś musi na mnie czekać - zebrałam się w sobie i piszę.
A więc na początek - mogę wreszcie powiedzieć, że od poniedziałku będę miała wakacje. Starczy pracy na ten czas - myślę, że zasłużyłam sobie na odpoczynek - po dziewięciu miesiącach nauki i sześciu tygodniach zapieprzania w pracy. Także w przyszłym tygodniu obieram kierunek - morze. Byleby tylko pogoda dopisała, to będzie przecudownie.
Z racji tego, że dnia wczorajszego trochę się nawrzeszczałam i nabeczałam - postanowiłam dziś wyładować się do końca - emocjonalnie. Otóż wykrzyczę Wam na blogu rzeczy, które totalnie mnie irytują i sprawiają, że odechciewa mi się wszystkiego. Może to mi pomoże i znów stanę się łagodna jak baranek. :P (Swoją drugą podobny post widziałam kiedyś u Sour Girl - mam nadzieję, że się nie pogniewasz, iż również zastosuję u siebie tę tematykę).
A więc swego czasu wkurza mnie...:
-ciągłe wytykanie mi co zrobiłam nie tak, bez pokazania na WŁASNYM przykładzie jak powinnam zrobić, bo było dobrze - tak zwana hipokryzja
- wieczne wytykanie mi jakiegoś błędu popełnionego X lat temu - nosz kur#a! Wystarczy powiedzieć RAZ - jestem istotą rozumną i nie musisz mi o tym nawracać po kilkaset razy!
- gdy ktoś się dopierd#la do bałaganu w moim pokoju - mój pokój, nie Twoja sprawa.
- kiedy muszę komuś coś tłumaczyć 234325 razy, a ona i tak przyjdzie na końcu się zapytać znów o to samo.
- kiedy wychodzę na zewnątrz w kostiumie kąpielowym i nagle zachodzi słońce.
- gdy ktoś budzi mnie z jakiegoś idiotycznie błahego powodu: bo naczynia są w zmywarce niepowyciągane, bo Internet nie działa itp. - nosz kur... naczynia od razu nie umrą tak jak Ty, bez chwili internetu.
- gdy opowiadam coś komuś w ogromnym entuzjazmem, a w zamian otrzymuję tylko : ehe, no, ładnie. - aaaaaaaaaaakhdskjfhsdjkvhdskvjs!!!!
- gdy zamiast kompotu dostaję wodę w kolorze kompotu, która smakiem nie przypomina niczego
- gdy na obiad jest rosół - jak można się najeść rosołem?!?!?!
- gdy ludzie piszą idiotyczne rzeczy na facebooku - smutna, zachwycona, lecimy, cudownie, ogądam film (zajebiście - mam Ci popcorn donieść??) itp.
- gdy ktoś podczas rozmowy ze mną zwraca się do innej osoby z tekstem A PAMIĘTASZ... i zaczynają gadać o czymś w czym nie brałam udziału.
- gdy coś sobie zaplanuję  i w ostatniej chwili wszystko idzie w piz#du .
- gdy w środku nocy mój pies ma nieodpartą chęć wycia i szczekania
- gdy mam okres, na dworze panuje 30 stopni, a ja jeszcze muszę gdzieś wyjść - przecudownie
- gdy mam wolne i ktoś mi mówi - tylko nie śpij za długo! No helloł! Chyba od tego mam wolne, żeby nie wstawać o 7. tylko później???
- gdy w domu mam tylko wygazowaną pepsi, smakującą jak jakieś siki (nie nie piłam nigdy sików, to taka moja spekulacja).
- gdy znajomi przeżywają przy mnie jak to zajebiście było gdzieś, gdzie z nimi nie byłam.
- gdy ktoś za wszelką cenę próbuje mi udowodnić, że jest ode mnie w czymś lepszy, lub, że to on ma rację. - gdy w rzeczywistości nie jest lub jej nie ma :P
- gdy nikt nie pochwali mnie za to, że coś zrobiłam dobrze - tylko wytknie mi co jeszcze mogłabym poprawić. - w ch#j demotywujące.
- gdy facet ma mnie za kompletną zieleninę z dziedziny sportu, bo przecież kobieta NIE MOŻE znać się na piłce nożnej i kolarstwie - wówczas muszę odpowiadać na setki PYTAŃ SPRAWDZAJĄCYCH, które mają za zadanie mnie zgiąć, bo KOBIETA NIE MOŻE ZNAŃ NA NIE ODPOWIEDZI.
- gdy prostuję włosy, a one po dziesięciu minutach i tak znów się kręcą.
- gdy nazajutrz mam jakiś ważny dzień, a na twarzy wyskoczył mi ogromny pryszcz, którego nie ukryję nawet pod grzywką, chyba, że miałabym ją do kolan...
W sumie mogłabym chyba wymieniać w nieskończoność, ale bez przesady - nie chcę wyjść na totalną zrzędę. Więc to wystarczy. Powiem Wam, że chyba trochę odreagowałam i chyba mi lepiej. Jestem spokojniejsza, chociaż nie wiadomo na jak długo. Jak mi B. wczoraj powiedział "Masz okres i dlatego się tak wszystkim emocjonujesz". - w sumie może racja. Z jednej strony to piękne, że jako kobieta mogę swoje wszystkie psychiczne odchyły zrzucić na okres, co nie? (lepsze to, niż miałby mi powiedzieć, że zwariowałam i mam iść do psychiatryka).
źródło: tumbrl
Okej z mojej strony, na dziś to wszystko. Może Wy też chcecie się wyładować i odreagować jakiś stres?? Piszcie śmiało w komentarzach - co Was wkurza i doprowadza do opadania rąk czy innych części ciała. Chętnie poczytam, a może przy okazji i mi się coś jeszcze przypomni. Pozdrawiam! :)

23 komentarze:

  1. Kochana, posumuję: wkurza Cie ludzka głupota! mnie też ona doprowadza do szału a z przykrością muszę stwierdzić, że jest jej coraz więcej, dlaczego???

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie. Myślę, że gdybyśmy znały odpowiedź, to łatwiej byłoby z nią walczyć.

      Usuń
  2. Wiele rzeczy z twojej listy sprawdza się u mnie. Ale najbardziej denerwującymi sytuacjami są: a) gdy ktoś wpiera mi, że coś zrobiła/ gdzieś byłam - wówczas takie osoby mają racje, przecież oni lepiej wiedzą co robię w wolnym czasie i gdzie się pojawiam, widocznie jestem osobą na tyle nieudolną żeby tego nie pamiętać - nic tylko im pogratulować. B) osoby mające racje we wszystkim, afiszujące się tym - niedługie lata życia nauczyły mnie, żeby nawet nie wchodzi w relacje z takimi osobami, szkoda nerwów na udowadnianie im, że jednak to ja mam racje, bo i tak później stwierdzą, że mówią o tym samym od paru minut -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sytuacja B - którą opisałaś irytuje mnie i bawi jednocześnie. Czasem mam wrażenie, że dana osoba ma jakieś rozdwojenie jaźni.

      Usuń
  3. mentalna hejterska piątka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że napisałaś, bo ja jestem jedną z osób, które właśnie CZEKAŁY. :) Również mam wiele takich niby drobiazgów, które mnie STRASZNIE denerwują. Wczoraj np miałam taki dzień, że najlepiej by było, gdyby się zamknęła sama w jakimś pomieszczeniu,a by nikt do mnie nie podchodził. :D

    http://poburzywyjdzieslonce.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło czytać, że czekałaś :)

      Usuń
  5. Mnie też ostatnio wkurza dosłownie wszystko. Z jednego powodu, w sumie ;)

    http://myheart-mymusic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm..interesujące...

    http://Fidanzataa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo dobry post ! wreszcie ktoś napisał jak jest naprawdę!
    przeczytałam dwa razy podpunkty i tak myślę w pewnym sensie, że ponad połowa tych zdarzeń zdarza się mi i również słyszę, moja wina a dlaczego tak a nie inaczej.
    Zachowania niektórych ludzi czasem tak mnie irytują, że nie mogę na nich patrzeć bo zalewa mnie krew po czasie!

    http://delavie-paula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie do mojej listy rzeczy/zachowań, które wkurzają mogę dopisac :
    1). Zetnij włosy na pewno będzie Ci ładnie - moja mama, która wie,że zamierzam je ZAPUSCIĆ ! -_-
    2). Polóż się, bo napewno jesteś zmęczona !
    3). Na pewno nie chcesz nic zjesc? Dlaczego?
    4). Jak się uczeszę i pomaluję,a i tak patrząc w lustro mam ochotę się popłakać.
    5). Jak ktoś jest najmądrzejszy na swiecie i wszystko wie lepiej.
    6). Jak ktoś nie umie pić,a pije i potem odstawia szopkę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Numer trzy skojarzył mi się z dzieciństwem i moją babcią - no i ta narastająca dziecięca frustracja :P

      Usuń
  9. Ojej :D To dziś jest wyładowywacz ? :)
    Hmmm... Mnie parę rzeczy denerwuje... Ale jakbym się rozpisała i poprzypominała wszystko dokładnie to byłabym wściekła, a na samą noc nie chcę się denerwować :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Denerwuję nas dok·ładnie te same rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zwłaszcza z tym facebookiem to trafiłaś, też tego nie znoszę :D. Ale w sumie, jak mi ktoś truje o pierdoły to tak samo :D.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bałagan w pokoju działa bardzo twórczo ! Okres + upały = wspaniały czas w moim życiu :( Nic tylko wyjść i cieszyć się życiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie podsunęłaś mi linię obrony, jeśli chodzi o bałagan. ;)

      Usuń
  13. Ja tam potrafię się najeść rosołem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejku, wymieniłaś całą masę rzeczy, ale faktycznie, większość i mnie irytuje, choć nie zawsze wyprowadzają mnie z równowagi.

    OdpowiedzUsuń
  15. I właśnie przed chwilą dostałam o jeden powód więcej do 'nienawiści'. Nieprawdziwej, zaraz mi przejdzie. Nowięc napisałam taki zarąbiście długi komentarz i bum! Internet nie działa. Koniec. Zaczynam od nowa. Znowu. Nie byłoby to takie wku#wiające, gdyby to nie działo się codziennie do pięciu razy dziennie, trololo. No więc tak. Ja najbardziej nie ciepię niedoceniania, czyli tak jak ty nie lubię, gdy jak zrobię coś dobrze, to słyszę tylko pitolenie o tym, co zrobiłam źle. Czara się przelała, gdy moje zasrane 'psyjaciółecki 4ever' czepiały się, że robiąc obwódki w rysunki nie zamalowałam wokół kota (który był na tym rysunku) 0.25 mm. To okropne. Poza tym- raaany! Nie cierpię tych prostownic. Nic nie dają. Ten moment, gdy rano patrzę w lustro i widzę, że grzywka żyje własnym życiem a prostownica jest beznadziejna... Albo to, że faceci traktują laski z góry. W sumie, nie przeszkadza mi. 'Laski lubą być gnojone'~ Adam z "The Jerk Theory". Aaa z tym to się nie zgadzam. To też mnie denerwuje. Może kiedyś sama zrobię taką listę, wyżalę się przy okazji. Pozdrawiam~

    OdpowiedzUsuń