piątek, 1 sierpnia 2014

67. Jeden rok więcej.

Witajcie. Kilka dni temu miałam urodziny. W sumie dzień jak co dzień. Rano poszłam do pracy, potem zgarnęłam B. do siebie - no bo jak to - opuścić dzień w którym PO RAZ KOLEJNY obchodzę 18 lat? :P Kupiłam tort, nie wiedząc, że w domu czeka na mnie drugi. <3 Co się dużo rozpisywać... Po prostu jestem znów rok starsza. Jednak nie piszę tego posta z nadzieją na życzenia urodzinowe, ale chciałabym się zagłębić w sens ich celebracji i tego, czym właściwie dla nas są urodziny? Dlaczego dla niektórych ten dzień jest tak ważny i wyczekiwany z niecierpliwością?
Zacznijmy od początku (w sumie tak jest najlepiej). Dlaczego dla nas samych - czyli jubilatów ten dzień był, a może nadal jest ważny? Postaram się to rozkminić przebiegając po kolei przez każdy etap naszego życia, od samego początku.
 A więc, jako małe dzieci - cieszymy się i nie możemy się doczekać, z racji upominków oczywiście, przyjeżdżają ciocie, babcie i jesteśmy w centrum uwagi - nie mniej, nie więcej tylko same OCHY i ACHY - jak nie lubić takiego dnia?
Później, jako już starsze dzieciaki - zapraszamy kolegów, koleżanki na swoje pierwsze imprezy urodzinowe. Mama staje na głowie, żeby zapewnić nam atrakcje i górę smakołyków - zaproszeni goście sami wybierają nam prezenty - no i bądź co bądź - jest ich coraz więcej (tak na marginesie, nie wmówicie mi, że dla dzieciaków coś innego jest priorytetem w dzień urodzin).
Następny etap, gdy z urodzinowych imprezek organizowanych przez mamę już wyrośliśmy i nie takie rozrywki nam w głowie. Najczęściej w ten dzień wyrywamy się z domu z całą paczką, a prezenty urodzinowe są zastąpione wymyślnymi życzeniami. Wówczas największym prezentem jest chyba liczba wzniesionych toastów za nasze zdrowie.
No i ostatni etap - w którym urodziny już tak nie cieszą, a może i trochę martwią. Dla niektórych są może już obojętne - jak to moja babcia mówi "Urodziny to ma każda świnia" - no w sumie... Bo z czego tu się cieszyć w pewnym wieku? Że jest się jeszcze starszym? Ja sama mam z tym problem i zdarzyło mi się nawet kiedyś przypomnieć o swoich urodzinach dzień przed. Jedno jest pewne - nie są już dla mnie tak wesołe jak kiedyś. I nie chodzi tutaj o prezenty czy nawet liczbę gości. Chodzi chyba o to, że do pewnego wieku cieszymy się, że bliżej nam do tego upragnionego wieku. Mam na myśli tutaj tę upragnioną OSIEMNASTKĘ. U mnie było właśnie tak, że z urodzin cieszyłam się bardzo właśnie do tego momentu. 19 - jeszcze jakoś przełknęłam, no bo to w końcu jeszcze NAŚCIE, ale dalej... Od pewnego czasu, co rok kończę 18 lat, po raz któryś tam. Taka moja recepta na wieczną młodość. ;)
Natomiast jeśli chodzi o urodziny, na które patrzymy z drugiej strony - czyli jako gość czy ktoś bliski - to mnie cieszą każde. Uwielbiam wymyślać długaśne życzenia, poprzeplatane docinkami czy żarcikami. Uwielbiam wybierać upominki, a tym najważniejszym - uwielbiam przygotowywać torty.
No ale... czym są dla nas te urodziny? Ja doszłam do wniosku, że świętujemy ten dzień, ponieważ cieszymy się, że ktoś jest z nami już tyle lat, że mamy go przy sobie kolejny rok i chociaż niektóre życzenia np. na portalach społecznościowych zdarza się nam wysyłać z automatu (mam na myśli zwykłe "sto lat" czy "wszystkiego najlepszego"), to chyba jednak te osoby też coś dla nas znaczą i cieszymy się, że po prostu są, że zagościły w naszym życiu.
Jeśli ktoś z Was miał lub ma urodziny w najbliższym czasie, to życzę Wam dużo uśmiechu, radości i wielu sukcesów na blogu!
źródło: tumbrl
A Wy, cieszycie się na swoje kolejne urodziny? A może macie w stosunku do tego dnia mieszane uczucia lub jest Wam ten dzień obojętny? No i jeszcze ciekawi mnie - jak celebrujecie to swoje święto?
Pozdrawiam!

21 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc, to jestem w takim wieku, kiedy cieszą mnie te toasty (oczywiście z picollo z kieliszku, bo jeszcze nie mam 18 lat ;)). Osobiście dla mnie ważne było, aby w tym dniu były ze mną osoby, które kocham czyli mama, tata, babcia i dziadek. Być kozery banalne ale... A prezenty nie cieszą mnie tak jak w dzieciństwie: lalki, klocki, misie itp to już nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego! Wiesz, ja zawsze mam problem z urodzinami, ponieważ obchodzę je 1 listopada, a wtedy cała rodzina skupia się na bieganiu po cmentarzach etc. A ja bym chciała obchodzić właśnie w ten dzień w ktory je mam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) No tak, ciężka data jak na obchodzenie urodzin.

      Usuń
  3. wszystkiego naj naj naj :) ja od 4 lat mam 16 hi hi

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie od niedawna jest nowa tradycja i mama kupuje tort i zbieramy się na wspólną kawę i tort i jemy go razem. Jest zdmuchiwanie świeczek i prezenty. Ale ja nawet nie czuję, że to lecą kolejne lata, wciąż skupiam się na prezentach xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak właściwie to chyba nigdy nie obchodziłam urodzin jakoś specjalnie hucznie. Obecnie cieszy mnie przede wszystkim fakt, że ktoś o tym pamięta. ;) Jeśli chodzi o celebrację - zazwyczaj jest to jakiś wyjazd, np. do term. A tak w ogóle, to przecież się nie starzejemy. My dojrzewamy! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm.. W sumie dojrzewanie ma bardziej pozytywny wydźwięk. :P

      Usuń
  6. Moja PIERWSZA osiemnastka dopiero za rok :D Hm... Urodziny. Dalej cieszę się jak mam urodziny/ktoś bliski je ma. Może to kwestia tego, że w urodziny zawsze czułam się wyjątkowa, dostawałam to czego chciałam. Ale przecież każdy dzień jest ważny, nie tylko ten jeden.
    Ja urodziny zawsze spędzam z mamą, idziemy zjeść coś dobrego :)
    Spóźnione wszystkiego dobrego ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zazdroszczę Ci, że masz to jeszcze przed sobą. :)

      Usuń
  7. myślę, że z urodzinami jest tak samo jak ze świętami bożego narodzenia. kiedy jesteśmy mali cieszymy się z kolorowych ozdób na choince i ze świecących lampek, pomagamy rodzicą przy jej ubieraniu, przy porządkach i w kuchni. choć ja do tej pory uwielbiam zapach mandarynek w święta, cieszymy się oczywiście z prezentów i z tego że możemy usiąść z rodziną przy dużym stole, zjeść przepyszne potrawy, które przygotowała dzień wcześniej mama. później już to nas tak nie bawi, święta są obojętne, kolejnym dniem. sztuczne uśmiechy, pogaduchy i zamiast prezętów - pieniądze bo pomysły się już skończyły. dokładnie tak samo jest z urodzinami czym jesteśmy starsi tym inaczej do nich podchodzimy. dokładnie tak jak napisałaś - o jeden rok starsza. kiedy obchodziłam swoją osiemnastkę ( upragnione urodziny każdego człowieka ) większość mówiła mi, że to szybko minie, że za nim się obejrze już będzie magiczna dwudziestka, drugi krzyżyk. teraz kiedy mam 24 zastanawiam się nad swoją 30stką, meili racje - szybko mija.

    spóźnione najlepsze życzenia z okazji urodzin. wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) No tak, czas biegnie zdecydowanie za szybko...

      Usuń
  8. ja się cieszę, bo dostaję prezenty, a ja kocham dostawać prezenty ;) poza tym masa życzeń ;) to takie miłe i wzruszające, że inni pamiętają ;) pooozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już drugi rok z rzędu nawet świeczek nie zapaliłam :) Chcę by to był przyjemny dzień dla mnie, ale jakoś nigdy nie cieszyłam się na urodziny, na żadne imprezy też nie chodziłam nigdy. Osiemnastkę koledzy mi wyprawili a do tego były w pizzerni :) I na osiemnastce przyjaciółki byłam, tak to nie byłam na żadnej innej :)

    Ps. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkiego Najlepszego! :)
    Moje urodziny są tak szczerze dla mnie zwykłym dniem, nie rozumiem potrzeby imprez i tortów.
    Moja rodzina zawsze musi coś przygotowywać, co mnie jednak troszkę męczy. Urodziny to dzień kiedy czuję się do czegoś uwiązana ..

    Czy poklikasz w linki do Sheinside? Serdecznie dziękuję: http://bajkidziewczynazmarzeniami.blogspot.co.uk/2014/07/sheinside-2.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! ja też niedawno miałam urodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i w takim razie WZAJEMNIE! :)

      Usuń
  12. ja nie obchodze urodzin, tylko dostaje prezent i zyczenia - na tym koniec!
    dorey-doorey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś wciąż miałam nadzieję, że to będzie wyjątkowy dzień, ale zawsze okazywał się zwyczajnym. Nic się nie działo. Nie czułam się rok starsza ani bardziej dojrzała. Nie otwierały się przede mną bramy. Dziwne, nie?
    Poza tym mam coś takiego, że w ogóle nie cieszy mnie, kiedy moja liczba urodzin jest parzysta. 18. była taka i jakoś niespecjalnie czułam się dumna mając ten wiek. Teraz mam 19 i (choć wciąż dają mi 16) czuję się o wiele lepiej. Potem będę czekała na 21 i rok stracony.

    OdpowiedzUsuń