sobota, 14 czerwca 2014

58. Kto nie ryzykuje - ten nie ma.

Witajcie. W końcu jestem - tak w końcu. Przepraszam Was serdecznie, ale sesja w pełni. Każdego dnia chodziłam spać o drugiej w nocy, byleby zdążyć z projektem. Teraz czekam tylko na poniedziałek. Tak, w poniedziałek, popołudniu będę szczęśliwym człowiekiem. Mniejsza o to, że we wtorek egzamin. To już nie ważne, umiem i wiem, że zdam. Dlatego właśnie w poniedziałek, gdy to wszystko pooddaję - poczuję się wolna.
Chcę Wam podziękować, że mimo, iż nie było mnie tu tyle czasu - to Wy byliście. Jeszcze raz przepraszam, za tak długą nieobecność, ale na prawdę nie wiedziałam w co mam ręce włożyć, a moją jedyną rozrywką na chwilę obecną jest oglądanie meczy podczas liczenia miliarda zadań. Mundial właśnie daje mi jakiś taki zastrzyk pozytywnej energii. Uwielbiam mecze, a gdy jest ich kilka w jednym dniu - i to nie byle jakich, a na prawdę dobrych meczy - jestem w niebie. Nie wiem czy oglądacie, czy nie, ale ten mundial rozpoczął się na prawdę wspaniale - zaskakująco i od pierwszych minut dostarcza emocji. Mam nadzieję, że będzie tak do końca.
No to teraz wypadałoby napisać coś na temat. Wiecie, napisałam nawet jeden post w tygodniu, ale stwierdziłam, że jest beznadziejny i go usunęłam. Mówię sobie - nic na siłę. Lepiej poczekam i napiszę coś co ma ręce i nogi (nienawidzę robić czegoś na odpieprz). No i tym sposobem piszę dopiero dziś.
Pamiętacie, jak pisałam, że warto zaryzykować i zawrzeć nową znajomość - bo nie mamy nic do stracenia? Żeby nie pozostać gołosłowną - tak też zrobiłam. Napisałam wiadomość do kolegi z grupy, pod pretekstem przekazania wiadomości od wykładowcy - raz się żyje, powiedziałam sobie (z resztą tak dobrze rozmawiało nam się wtedy w tramwaju). Chwile się wahałam przed wysłaniem, ale... przecież nie mam nic do stracenia. Zrobiłam to. Pewnie jesteście ciekawi - co dalej? Otóż znajomość rozwinęła się nadzwyczaj dobrze. Starałam się na nic nie liczyć, niczego wielkiego nie oczekiwać i... mile się zaskoczyłam. A nawet bardzo. Kolega rozmowny, zabawny, ale... do końca nie potrafię go wyczuć.
Początkowo byłam cała HAPPY - no bo się udało. Taka chwilowa euforia z racji sukcesu. Tylko potem zaczęłam się zastanawiać - co on sobie myśli? Czy mi odpowiedział tylko dlatego, że jest uprzejmy? Eeee, sama nie wiedziałam. Moje wątpliwości się rozwiały, gdy sam się odezwał. Teraz tak od czasu do czasu rozmawiamy.
Co mnie dziwi w tej znajomości? Już piszę. Otóż potrafimy się do siebie nie odzywać - nawet kilka dni, a gdy już zaczniemy rozmawiać - godziny mijają ZA SZYBKO. W dodatku nie rozmawiamy o niczym ważnym, same pierdoły dotyczące TU i TERAZ. Mimo tego - ciągle się uśmiecham. Nie mam co narzekać. Dostałam więcej niż śmiałabym sobie zażyczyć. Tylko... No ja tak mam, że muszę szukać dziury w całym - z resztą o tym jest ten blog. Zastanawiam się dokąd zmierza ta znajomość i czy te wszystkie rozmowy mają jakiś sens. Czy są to te rozmowy, z których niczego się nie wyciąga i o których zapomina się za jakiś czas? Sama nie wiem i najgorsze jest chyba to, że nie wiem czego bym chciała i czego bym od tej znajomości oczekiwała. Póki co, jestem szczęśliwa, że mam kogoś spoza KRĘGU ZNAJOMYCH z kim nie muszę rozmawiać o tym, o czym teraz rozmawiać wypada. Mam odskocznie, ale nie chcę tego traktować przedmiotowo. Z resztą... Skąd mam wiedzieć, co ja znaczę dla niego? Jak w związku z tym, traktować tę znajomość? Ryzykować dalej? Czy ostrożnie stąpać do przodu, nie wychylając się zbytnio? Chyba najlepiej będzie cieszyć się tym co mam w tej chwili, a co dalej? Czas pokaże. Przecież ciągle sobie powtarzam, że jeśli coś ma się stać - stanie się niezależnie od tego czy dorzucimy tam swoje trzy grosze, czy nie.
źródło: tumbrl
Jak widzicie, tyle pytań mąci moje myśli. Ale też się odstresowałam pisząc tego posta. Oczyściłam i powiem Wam, że na prawdę brakowało mi tego. Teraz niestety muszę wracać do prezentacji. Nie mam sił na samą myśl, ale byle do poniedziałku. Jeszcze raz dziękuję kochani, za to, że jesteście!

28 komentarzy:

  1. Prawie zawsze warto ryzykować;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam osoby, które mają taką determinację do nauki. :) Szacun. A co do tematu... Myślę, że w tej sytuacji naprawdę nie masz nic do stracenia. I jeśli potrafisz panować nad uczuciami i emocjami (chodzi mi o to, że nie nakręcasz się jakoś bardzo, że coś z tego będzie) to Ty rozdajesz karty, więc tak jest fajnie i pod kontrolą. ;) To taka moja skromna opinia. :)

    Pozdrawiam, :**

    http://poburzywyjdzieslonce.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje komentarze jakoś tak zawsze mnie podbudowują, dziękuję. :)

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że pozmieniało się na lepsze :)
    U mnie kolejno 3 dni i długi weekend + nieobecność na wycieczce, później jeden dzień i zakończenie. Myślę, że damy radę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej, bardzo pozytywnie! :) No ja już od jutra mam WAKACJE (nie licząc ostatniego egzaminu za tydzień). Oficjalnie skończyłam zajęcia. :)

      Usuń
  4. kochana, za dużo filozofujesz! zastanów się po prostu czego Ty byś chciała, w którym kierunku ta znajomość ma pójść i tak działaj, potrafisz to, tylko musisz wiedzieć czego chcesz!
    Powodzenia w sesji :)
    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koleżanka ma rację
      Za dużo filozofujesz, a ja bym jeszcze dodała za dużo rozmyślasz. Życzę Tobie jak najlepiej, ale widzę, że jesteś osobą która bardzo szybko we wszystko się angażuje. Na Twoim miejscu wyluzowałabym trochę, aby później się nie sparzyć i dałabym sobie czas na wszystko. Pamietaj co ma być to będzie ;) zresztą sama to napisałaś i uważam, że ma co za dużo rozmyślać planować bo życie czesto weryfikuje nasze marzenia i plany. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Hahaha! Już jakiś czas temu, na matematyce usłyszałam, że za dużo filozofuję - dostaję proste zadanie i nie wierzę w to, że jest takie proste - szukam dziury w całym. :P
      Dziękuję. :)

      Usuń
  5. Kto nie ryzykuje ten nie pije szampan!

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. A może trzeba się umówić na jakieś spotkanie? Dużo łatwiej jest kogoś wyczuć oko w oko z nim rozmawiając :) A skoro już się znacie i macie za sobą rozmowy to i to nie powinno być takie trudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, chyba się boję, że zostanę odebrana jako zbyt natrętna? Nachalna? A może po prostu szukam usprawiedliwienia, żeby tego nie robić... Sama nie wiem.

      Usuń
  7. Fajnie, że nawiązałaś taką znajomość ;) No właśnie, czas pokaże co z tego wyjdzie ;D Powodzenia z projektami :)
    pusta-szklanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę, wiesz co? Myślę, że mogłybyśmy się polubić, haha. :) Obie często szuky dziury w całym.
    Ale... nie zastanawiaj się aż tak! Znajomość traktuj znajomościowo, a może z biegiem czasu coś z tego wyniknie...;)
    I oczywiście powodzenia na sesji! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie do mnie podziękowania, mnie też nie było XD
    No tak, piłka nożna, tak też sądziłem, że mundial będzie cię pochłaniał. Ale ja mam co do niego mieszane uczucia...i nie chodzi tu o sport, a o całą otoczkę związaną choćby z wysiedlaniem Indian Yaqui i z ich domu żeby zbudować stadion..nawet, jak bym lubił piłkę, mialbym chyba problem, żeby to ogladać jakoś. Ale ja wiem, ja się zawsze za bardzo przejmuję XD
    Wiesz, to jest jakiś początek znajomości...może nie trzeba się zastanawiać jeszcze, co się dla kogo znaczy, ale właśnie po prostu cóż..miło jakoś rozmawiać, co?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Kordian, Ty się zawsze przejmujesz całym światem. :)
      No tak, póki co rozmawiam i cieszę się z tego faktu.

      Usuń
  10. z takich przypadkowych znajomości czasem może coś poważniejszego wyjść ;)
    wiem to ze swojego doświadczenia ;)

    www.kobiet-swiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. jutro twój wielki dzień. Dużo się przygotowywałaś więc powinno być wszystko w porządku.
    Więc prosto z poniedziałku życzę ci spokojnych dni =)

    http://delavie-paula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, na prawdę tego teraz potrzebuję. :)

      Usuń
  12. Pięknie, że zaryzykowałaś, że się odważyłaś :) na pewno nic nie stracisz, a możesz tak wiele zyskać.

    OdpowiedzUsuń
  13. To świetnie, że zrobiłaś pierwszy krok, ale teraz to chyba lepiej czekać jak rozwinie się sytuacja. Sama nie wiem, co bym zrobiła. Nie chciałabym być nachalna, ale skoro sprawiałaby mi rozmowa z tą osobą tyle przyjemności, to na pewno czekałabym z niecierpliwością na jakiś znak. No i wydaje mi się, że mimo swoich starań, słabo ci wychodzi nienastawianie się na nic. :) Oby wszystko poszło dobrze i facet okazał się w porządku w szerszej perspektywie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak napisałaś. Nienastawianie się na nic słabo mi wychodzi, a kilkudniowe przerwy w rozmowach sprawiają, że strasznie mi tego brakuje.

      Usuń