sobota, 17 maja 2014

49. Dorosłość.

Witajcie. Najpierw mój krótki komentarz dotyczący poprzedniego posta. Okazało się, że na temat patriotyzmu zdania są podzielone - każdy ma swoją rację. Na dodatek temat poboczny (eurowizja) zdominował post i stał się tematem głównym. No cóż - zdarza się i tak. Wczoraj miałam dwudziestoczterogodzinną izolację od internetu, więc na komentarze spod poprzednich notek odpowiem na dniach - w miarę czasu i możliwości. To na tyle z moich uwag i spostrzeżeń - mogę przejść do tematu.
Zastanawiam się ostatnio, kiedy zaczyna się dorosłość? Nie chodzi o pełnoletniość, tylko o nasze zachowanie. Kiedy zaczynamy poprzez nasze zachowanie być dorośli?
Kiedyś, gdy byłam w podstawówce czy gimnazjum myślałam, że gdy człowiek  ma 18 lat, jest taki dorosły, poważny, odpowiedzialny.. Tak widziałam wtedy tych ludzi. Jednak gdy sama skończyłam 18 lat stwierdziłam, że - g*** prawda. Człowiek w wieku 18. lat zachowuje się tak samo jak 13. letni gówniarz (żeby nie było - nie mam nic do trzynastolatków), a nawet gorzej. Nagle masz te 18 lat i otwierają przed Tobą nowe drzwi. Sam możesz iść po alkohol, fajki i tutaj zaczyna się rozpierducha. Na dobrą sprawę sam za siebie odpowiadasz i nikt nie może Ci niczego zabronić. Wiele razy obserwowałam poosiemnastkowy szał alkoholowy: chlanie, chlanie, chlanie - bo? Bo mogę! (ja w wieku 18. nie piłam już tyle, gdyż byłam bardziej niegrzeczna wcześniej, także zawsze odpowiadałam, że swoje już w życiu wypiłam). Także, jeśli uważacie osiemnastolatków za osoby dorosłe pod względem zachowania, to jesteście w błędzie. Oczywiście nie mierzę wszystkich jedną miarką - ale o tym zaraz.
Później więc myślałam, że studenci - tak oni muszą być poważni! Traktuje się ich jak dorosłych, więc na pewno tak jest - są odpowiedzialni i w ogóle. Wiecie co? Tutaj dopiero mój światopogląd runął - dlaczego? Otóż moje pierwsze zetknięcie się ze studenckim życiem: jeszcze więcej chlania, zero kontroli - mieszkasz sam, nie mam mamy nad głową, robisz co chcesz, wracasz do mieszkania nad ranem, albo po kilku dniach (wersja hard), śpisz aż się nie wyśpisz (wykład?! Jaki wykład?? Z resztą... olać wykład.). Tutaj zobaczyłam ludzi, którzy wyrwali się spod kontroli rodziców i zachowywali się dosłownie jak psy spuszczone ze smyczy. Na szczęście tylko na początku - tą wolnością też idzie się zachłysnąć. Oni zachłysnęli się i szaleństwa zmalały. Oczywiście nie jestem święta - i mnie te szaleństwa nie ominęły, ale na pewno nie w takiej ilości jak innych. Może dlatego, że moi rodzice mi ufali i nigdy nie sali nade mną bacznie kontrolując co robię. Miałam więcej luzu, więc tutaj nie odczułam jakiejś dużo większej swobody. Poczułam raczej większą odpowiedzialność za siebie - muszę coś jeść, mamy nie ma, trzeba było się nauczyć gotować.
No i tak teraz sobie siedzę po dobrym obiadku i zastanawiam się kiedy ta dorosłość się zaczyna. Jednego jestem pewna - wiek nie ma tutaj nic do rzeczy. Znałam kiedyś kilka dziewczyn, które już wieku 16 lat zachowywały się bardziej odpowiedzialnie niż ja teraz. Tak, miały już dzieci. To chyba odpowiedzialność za kogoś innego wymusza w nas takie dorosłe myślenie. Z pewnością są dorośli szesnasto, siedemnasto, dwudziestolatkowie, ale i trzydziestki w ogólnie nie czujące piętna dorosłości. Tak jak pisałam, nie można mierzyć wszystkich gimnazjalistów, licealistów, studentów jedną miarą. Są Ci odpowiedzialni i ich przeciwieństwa - norma. Dla jednych dorosłość przychodzi szybciej, dla innych dużo później.
A ja? Sama nie wiem. Nie jestem roztrzepańcem, ale też nie zachowuję się jak pełnoetatowy dorosły. Jednak wiem, że ten czas nadchodzi. Skończę licencjat, mam zamiar magistra robić zaocznie co wiąże się z pracą. A potem? Ślub, dzieci - kiedyś mam nadzieję, że tak. Czy dopiero wtedy poczuję się na prawdę dorosło? Jakoś obecnie wolę, jak ktoś mówi o mnie "dziewczyna", a nie "kobieta" i jakoś tak nadal nie mogę się przyzwyczaić do tego gdy ktoś mówi mi PANI.
Źródło: tumblr

Jaki macie pogląd na temat dorosłości? W ogóle co oznacza dla Was bycie dorosłym? Myślę, że chyba nie ma jednej definicji, więc jestem ciekawa Waszych opinii.

24 komentarze:

  1. Mam bardzo podobne przemyślenia. Też mi się kiedyś wydawało, że 18 lat to juz jestem dorosła i nikt nie bedzie mną rządził, studia to też jeszcze nie była do końca dorosłość. Nawet teraz czasem mam wątpliwości;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przed chwilą przeczytałam Twoją odpowiedź na mój poprzedni komentarz i... przepraszam, nie chciałam nikomu narzucać swoich poglądów :) Po prostu czytając te wszystkie inteligentne inaczej wypowiedzi w internetach moje multitęczowe i pokojowe idee nieco bardziej się uaktywniły... Absolutnie nie chciałam nikogo pod siebie podporządkować, również uważam, że każdy powinien mieć swoje zdanie (i w miarę trzeźwo go bronić).
    Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie masz za co przepraszać. :)

      Usuń
  3. Wiesz chciałabym czasem powrócić do dzieciństwa, bo wkraczać w dorosłość nie jest aż tak fajnie, wiąże się z tym odpowiedzialność, pewne obowiązki sami musimy pracować na siebie, nie jesteśmy uzależnieni od rodziców, ale zamiast sie bawić w piaskownicy musimy podjąć odpowiedzialną prace, za która będziemy się w stanie utrzymać ♥ ♥ ♥

    http://delavie-paula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chciałabym mieć znów np. te 14 lat. :)

      Usuń
  4. Dorosłość zaczyna się wtedy kiedy jesteś dojrzała emocjonalnie i psychicznie, potrafisz brać odpowiedzialność za swoje czyny i zachowanie. Dorosłość jest wtedy kiedy zamiast zwalać winę na innych za swoje niepowodzenia robisz rachunek sumienia i widzisz co jest do poprawy. Dorosłość jest wtedy kiedy masz ustalone priorytety w życiu i do nich dążysz, posiadasz wartości które są dla Ciebie ważne. Kiedy masz wlasne zdanie, i nie ściągasz pomysłów od innych, bo potrafisz sama, sam myśleć. To dla mnie DOROSŁOŚĆ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafia do mnie ta definicja. Podoba mi się.

      Usuń
  5. Dorosłość to całkiem dziwne określenie. Rozumiem pojęcie dojrzałości emocjonalnej, odpowiedzialności, rozwagi, ale dorosłość? Nie wiem czy nasi rodzice są tacy do końca. Jasne, kiedy mieszkamy pod ich dachem opiekują się nami i nadzorują, ale to rzecz całkiem normalna. To samo robiłam, kiedy będąc dużo młodszą zajmowałam się mniejszym rodzeństwem. Teraz też opiekuję się bratem, a nie czuję się wcale dorosła. Po prostu na te kilka godzin staję się bardziej odpowiedzialna niż zazwyczaj. Tego wymaga ode mnie sytuacja.
    To samo tyczy się wielu innych spraw. Stajemy się tacy, jacy musimy być. Ktoś nas potrzebuje - jesteśmy podporą, ktoś szuka rady - stajemy się nauczycielem, zostajemy dłuuuugo sami - uczymy się gotować. Nie sądzę jednak, by miało to coś wspólnego z dorosłością, bo gdy przestajemy być od tego wszystkiego zależni, to znów zaczynamy zachowywać się jak dzieci.
    Hm... Kto właściwie wymyśla tak niepotrzebne słowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie i słuszne spostrzeżenie. Potrafimy zdefiniować bez problemu dojrzałość, jednak z tą dorosłością jest już gorzej... Chyba punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

      Usuń
    2. w każdym z nas jest dziecko, dorosły i rodzic
      najważniejsze, żeby wszystko było dobrze rozłożone w proporcje i nie przesadzajmy
      kiedy od czasu do czasu - zachowujemy sie jak dziecko - to jest potrzebne do dobrego samopoczucia psychicznego, bo jak wszędzie dookoła - musi byc równowaga!

      Usuń
  6. Dla mnie bycie dorosłym to nie tylko skończenie 18 lat, choć ukończenie tego wieku pozwala nam decydować o sobie. Dla mnie to przede wszystkim bycie dojrzałym i doświadczonym, a taka dorosłość to może nawet przyjść dopiero po 40 he he :D.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym być już pełnoletnia<3
    Zapraszam do siebie, to nie reklama tylko zaproszenie
    http://do-wyboru-do-koloru-projekty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze o tym nie myślę . Mam 13 lat ...

    http://Fidanzataa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Też wolę kiedy mowia na mnie 'dziewczyna' a nie 'kobieta'. jestem z tym bardziej oswojona :-)
    http://czescdomi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ludzie są różni, znam 13-latki, które cięły się po rękach, paliły papierosy, nakłady tonę tapety na twarz, uważały, że już są dorosłe, ale też takie, które były jak na swój wiek odpowiedzialne, pomocne, zajmowały się rodzeństwem... Ludzie też zmieniają się z wiekiem, dość bliska mi osoba, w wieku 18 lat, przychodząc do rodziny w gości, urodziny, święta.. wychodziła sobie po godzinie bo musiała iść do swojego chłopaka. Zaczęła studia, przypomniała sobie o rodzinie, wróciła dawna ona. Jeśli chodzi o studentów, licealistów czy gimnazjalistów - w każdej z 3-ech grup znajdą się osoby, które choć cą w różnym wieku są do siebie podobne.
    Ja nie uważam, że jeśli skończy się 18 lat to jest się dorosłym, dorosłość jest w głowie.
    Mi nie zależy na tym by od razu dorosnąć, nie potrzebuję słowa "pani", "dzień dobry". Wystarczy mi "dziewczyna" i zwykłe "cześć".
    Dzisiejsza ja kojarzy mi się z cytatem z piosenki "wish I could stay forever this young". I tego się trzymam !
    alice-in-wonderlaand.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że straszny jest wiek, w którym należy się przestawić z "cześć" na "dzień dobry", bo już wówczas tak nie wypada - nawet do rówieśników. Mam wrażenie, że niedługo mnie to czeka.
      Też chciałabym być wiecznie młoda... Ha! Kto by nie chciał?

      Usuń
  11. nie wyobrażam sb naprawę dorosłej.
    ale pełnoletnia chciałabym być :)
    http://kajaczi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. powiem tak: najważniejsze, że by dorosnąć, niestety nie każdemu sie to udaje!

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Dorosłość jest róznie interpretowana. Niektórzy w wieku kilkudziesięciu lat nie sa dorośli...

    http://karolina-life-and-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiaaa... Przeżywają tak zwaną drugą młodość. :P

      Usuń
  14. Ależ u Ciebie atmosfera! :) (muzyka)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja chyba dopiero od momentu, gdy skończyłam studia i utrzymuję się sama, mogę powiedzieć, że jestem dorosła. W 100% odpowiadam za siebie, za to co robię, czy zarobię na czynsz i będę miała co zjeść ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niby mam 14 lat, ale jak czasami patrzę na rówieśników to mam wrażenie że jest inna nie wiem bardziej poważna? Czasami nawet mądrzejsza.
    Dorosłość zależy od wieku umysłu nie ciała, i ważne jest też żeby kiedy przekroczy się już tą 18 i stanie bardziej poważnym, nie zatracić tej dziecinnej radości i szczerości, bo to bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, nie powinniśmy nigdy zatracać tego wewnętrznego dziecka w sobie. :)

      Usuń