środa, 9 kwietnia 2014

34. Pewność siebie.

Witajcie. Boję się mówić o tym głośno, ale chyba dziś jest mój szczęśliwy dzień. Rano zadzwonił telefon z pytaniem o rozmowę kwalifikacyjną, udało mi się załatwić sprawy uczelni bez wychodzenia z domu i zdążyłam wrócić ze sklepu przed ogromną ulewą. Ale odpukać, żeby nic się PRZYNAJMNIEJ do końca dnia nie zmieniło.
Chciałam Wam jeszcze powiedzieć, że jestem z siebie dumna. A jak! Wczoraj Pan "problem" po raz kolejny zrobił coś, co dotknęło mnie totalnie. Powiedziałam mu co o tym myślę, wstałam i wyszłam. Haha! Tak, brawa dla mnie. Dziś piękny dzień, bez problemów, ach. Przejdźmy do tematu.
Jedna z czytelniczek, a mianowicie Nika zaproponowała, abym napisała post o pewności siebie. Pomyślałam, hmmm w sumie nie było jeszcze takiego, więc czemu nie? Nie powiem, miło pisać coś ze specjalną dedykacją. ;)
Nie mogę powiedzieć, że od zawsze byłam pewna siebie. Raczej byłam takim szarym typkiem, który najchętniej przesiedziałby całe życie w czterech ścianach - najwspanialej byłoby gdyby nikt się na mnie nie patrzył i nic ode mnie nie chciał. Wystąpienia publiczne - był to dla mnie koszmar! Już samo pójście do odpowiedzi na zajęciach było mega stresem - stoisz jak kołek na środku sali i wszyscy się na Ciebie gapią! Chyba nikt się nie zdziwi jeżeli dodam, iż moim ulubionym kolorem ubrań był czarny. W sumie nadal bardzo dobrze czuję się w tym kolorze, jednak już nie boję się barw i nie boję się już przyciągać uwagi.
Kiedy przeszłam z ciemnej strony na jasną stronę mocy? Sama do końca  ocenić nie potrafię. Doszłam do wniosku, że poprzez stanie w cieniu zbyt wiele rzeczy mnie omija, zbyt wiele w życiu przez to straciłam, no i moja zmiana potoczyła się samoistnie. Zaczęłam wierzyć w siebie, akceptować to kim jestem. To chyba najważniejszy punkt. Moja rada: jeżeli nie lubisz siebie i swojego wyglądu - znajdź coś, na co warto zwrócić uwagę. Coś musi Ci się podobać! Mi zawsze podobały się moje wielkie oczy i pełne usta - na tym się skupiłam w akceptacji siebie, od tego wyszłam. Szczerze nienawidziłam swojego nosa - do dziś nie jestem zadowolona z niego, ale oczyska i usta przyćmiły jego niedoskonałość - akceptuję siebie.
Niemniej jednak dużo mogą zdziałać słowa innych ludzi. Tak, wielu ludzi mówi NIE OBCHODZI MNIE ZDANIE INNYCH - taaaaak, oczywiście. Prawda jest taka, że każde słowo nas dotyka - jedno nas czule głaszcze i unosi do góry, inne daje kopniaka - życie. Moim zdaniem nic nie dodaje tak pewności siebie, jak czyjaś pochwała. Skoro ktoś z zewnątrz nas chwali, to coś w tym musi być. Poza tym, każdy lubi być chwalony, doceniony. Na to jednak sami nie mamy wpływu. Możemy JEDYNIE robić wszystko najlepiej jak potrafimy - gwarantuję, że efekty wrócą do Was z podwójną siłą.
Pewności siebie dodaje mi również muzyka, której słucham. Najlepiej energiczna, z OSTRYM teledyskiem. Wiecie, jest pazur, jest dobrze. Nie wiem czy smęty dodają pewności siebie, chyba raczej jej ujmują. Więc polecam energiczną muzykę, słuchawki na uszy i można wyjść z podniesioną głową.
Kolejnym aspektem, który mi osobiście daje pewności siebie, to "łapanie spojrzeń", o którym pisałam ostatnio. Oczywiście, gdy ktoś na Ciebie patrzy są dwie opcje - albo wyglądasz zajebiście, albo mega idiotycznie. Z racji tego, iż mam w domu lustro i to nie jedno - drugą opcję od razu wykluczam. Zawsze sobie myślę, że jeśli warto na mnie spojrzeć, to muszę być fajna. ;)
Przede wszystkim nie bójcie się wyjść z cienia! Każdy z nas jest wyjątkowy, niepowtarzalny. Jak pisałam wyżej - pewność siebie można nabyć z czasem, więc jeśli teraz czujesz się szarą myszką - możesz stopniowo wychodzić z cienia. Nie mówię, że dzieje się to z dnia na dzień. Ja sama nie wiem kiedy moje życie się zmieniło. Wydaje mi się, że wszystko szło etapami, tak jak pisałam -akceptacja samej siebie, kolorowe ubrania, pochwały innych, muzyka i pewność siebie do tego stopnia, że czyjeś spojrzenie mnie nie peszy, a cieszy. ;)

A może Wy macie jeszcze jakieś sposoby na zwiększeni pewności siebie? Pamiętam jeszcze, że kiedyś przez pewien czas, gdy wstawałam, mówiłam sobie do lustra JESTEŚ PIĘKNA - też pomaga, na dobry początek - świetna opcja.
 Czujecie się osobą pewną siebie czy JESZCZE siedzicie cichutko w cieniu?
Przypominam, że post ten zasugerowała mi Nika. :) Jeśli i Wy macie jakieś propozycje - może interesuje Was moje zdanie na jakiś PROBLEMOWY temat - piszcie śmiało. Nie wykluczam, że się skuszę.
Mimo deszczu za oknem i ogólnej szarzyzny pozdrawiam Was cieplutko i kolorowo!

27 komentarzy:

  1. Wspaniały i wartościowy post! Musze przyznać, że także nienawidzę swojego nosa, natomiast moje usta mi się podobają, zupełnie jak u Ciebie. Mimo wszystko nadal brak mi pewności siebie, w sumie zależy od dnia. Raz uważam, że jestem urodziwa, a zaś innym razem założyłabym torbę na głowę i nigdzie bym nie wychodziła. Podobno naukowcy odkryli drogę do szczęścia, a nią jest akceptacja siebie i znanie swojej wartości. Nie wiem czy to prawda czy nie, ale zgadzam się w stu procentach, bo gdy lubisz siebie łatwiej ci w życiu. Pozdrawiam. :)

    http://enjoyyourlifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Na temat pewności siebie wspomniałam co nieco u Ciebie pod ostatnim postem, więc nie będę się powtarzać. ;) Bardzo miło się czyta to co piszesz. ;) Cieszę się, że wpadłam na Twojego bloga. ;)

    Pozdrawiam, http://poburzywyjdzieslonce.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam wraże nie, ze im ktoś głupszy tym bardziej pewny siebie, miałam tego przykłady w pracy - im mniej umiał, wiedział tym większy szum robił koło siebie a jeśli chodzi o urodę to nigdy siebie nie doceniamy, każda by coś w sobie zmieniła dlatego tak dobrze się maja chirurdzy plastyczni :)
    Pozdrawiam
    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety nie mam aż takiej pewności siebie :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Hi
    Ja bardzo długo męczyłam się i z nieśmiałością i kompleksami. Teraz jest ok, jednak pewność siebie nie przyszła odrazu z dnia na dzień, to był efekt dłuższej pracy nad sobą.
    Nie zgodzę się, z zdaniem, że każde słowo Nas dotyka - prawda jest taka, że jeśli kochasz siebie taką jaką jesteś to nikt nie jest w stanie umniejszyć pewności siebie czy zranić słowem. Dla mnie ta milość i szacunek do siebie to taka tarcza przeciwko atakom innych. Z drugiej strony jeśli coś Nas "dotyka" to może warto stanąć obok i spojrzeć na to z innej perspektywy. Mnie Np wcześniej strasznie dobijała prawda o mnie tj. ktoś zwracał mi uwagę na coś, o czym już sama wiedziałam, a nie potrafiłam sobie z tym poradzić.
    Jednak wracajac do tematu - pewnie się powtórzę - cieszę sie, gdy widzę kolejną pewną siebie kobiete :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytając to co napisałaś to jakbym widziała siebie kiedyś i teraz ;) Chociaż na chwilę obecną moja pewność siebie spadła , ze względu na wzrost wagi. Ale myślę, że to się zmieni, Ciężko być tą szarą myszką, a jeśli chodzi o pewność siebie to też w niektórych sytuacjach trzeba z nią uważać, żeby później nie czuć się zawiedzionym. Ale fajnie, że napisałas o tym ;) Ładnie to wszystko ujęłaś. Każda z nas powinna znać swoją wartość ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi brakuje pewności siebie, nie mam żadnych sprawdzonych sposobów by to zmienić, taka byłam od zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja z pewnością siebie mam ogromny problem ale wydaje mi się ,że pewność przychodzi z wiekiem podobno osoba zakochana w odpowiednim człowieku staję się pewna siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie nowy wpis zapraszam Wszystkich :)http://angelikarecenzjeksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem trochę nieśmiała i zacofana. Czasem czuję takie głupie uczucie, że czuję dumę z tego, że ktoś chce ze mną rozmawiać. Wiem, idiotyczne ale jakoś nie mogę przestać tak myśleć. Poza tym, mam wrażenie, że czasem jestem niewidzialna.
    http://operacja-kojot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego idiotyczne? Ja też jestem czasem dumna, że ktoś chce rozmawiać akurat ze mną. :)

      Usuń
  11. ja nie mam problemow z byciem pewna siebie ale tez nie przesadzam :) gratuluje rozmowy kwalifikacyjnej :) mnie niedługo też czeka poszukiwanie pracy

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam to w jaki sposób przekazujesz te wszystkie informację.
    Ja jestem hm...jak to nazwać..Jestem tak zablokowana,że boje się,że żadne słowa tego typu
    mi nie pomogą.Należę jeszcze do osób,które siedzą w cieniu cały czas mam nadzieję,że
    to się w końcu skończy ale wszystko stoi w miejscu.Nie mam pojęcia co dalej.
    Pozdrawiam ♥♥

    http://o-justbreathe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Super post , ciekawy pomysł.

    http://lethaal.blogspot.com/
    Zapraszam do obserwacji

    OdpowiedzUsuń
  14. też kiedyś byłam szara myszką, pełną kompleksów ale później pomyślałam, co mnie obchodzi co ludzie mówią. Wyszłam z domu z uniesiona głową i tak już zostało;) U mnie nowa, zapraszam i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo lubie czytać Twoje posty ;-D
    to zdjęcie a końcu notki jest Twoje czy ściągnięte z internetu?
    co do pewności siebie...kiedyś nie miałam jej w ogóle. zawsze byłam zakompleksiona. dopiero po ukończeniu liceum wzięłam się w garść i zaczęłam eksponować wszystkie swoje atuty, dzięki temu mniej myślę o kompleksach i czuję się pewniejsza siebie. ;-)
    buziaki

    http://neffii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha- nie wiem dlaczego ale wcześniej Cię nie obserwowałam, właśnie to nadrobiłam ;-)

      Usuń
    2. Zdjęcie jest z tumbrl'a. :)

      Usuń
  16. Ja za bardzo nie mam pomysłów aby zwiększyć pewność siebie. Jestem jaka jestem. Bardzo ciekawie piszesz posty, jakbyś jeszcze może dawała zdjęcia np swoje to było by idealnie! Coś ostatnio psuje mi się blogger, i z chęcią zaobserwuję twój blog bo ogólnie mi się podoba, albo już obserwuje hmm.. musiałabym zobaczyć, ale wiedz że świetnie piszesz :)
    3maj się cieplutko ^^

    Jeżeli ci się spodoba zaobserwuj.
    http://moda-ma-zasady.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dodaję swoich zdjęć, bo chcę być anonimowa. Przynajmniej na razie. :)

      Usuń
  17. Nie wiem, czy przeoczyłaś to, ale ostatnio też prosiłam o właśnie taki post, więc dzięki za napisanie go ;)
    Ja jestem w sumie po środku drogi, kiedyś nie umiałam gadać z chłopakami, poznawanie nowych ludzi i znajomych moich znajomych było dla mnie meczące, teraz te sprawy nie sprawiają mi jakieś większej trudności, chociaż czasem mam taką blokadę w sobie, że nie umiem się odezwać, być bardziej śmiała. Czasem mam tak, że czuję się gorsza od innych, choć wiem, że nie jestem. Ale małymi krokami do celu, cieszę się, że jest lepiej niż na początku, więc jestem już w połowie drogi do sukcesu ;)

    alice-in-wonderlaand.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz mi! Zwyczajnie się zapędziłam i pisałam post bez sprawdzania. Pomyliłam Was dziewczyny, ale już jest poprawka! Mam nadzieję, że się nie gniewasz. :)
      Cieszę się, że u Ciebie już lepiej. :)

      Usuń
  18. staram siebie chwalić, a nie 'karać' czy coś za to że zrobiłam coś źle.
    uważam, że lepiej być odrobinę zakochanym w sobie niż nienawidzieć swojego ciała..

    http://claud-cloud.blogspot.com/2014/04/first-vlog-ever.html
    VLOG - https://www.youtube.com/watch?v=jGA5lDJrB5Q

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielam Twoje zdanie na ten temat.

      Usuń
  19. Może post o "życiowej sprawiedliwości"?

    http://oli-olli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, trudny temat, ale myślę, że się go podejmę. :) Dzięki!

      Usuń
  20. Ja na szczęście nie mam problemów z pewnoscia siebie , ale tez nie można przesadzic w druga strone . Bo sa osoby zbyt pewne siebie...niestety

    OdpowiedzUsuń