poniedziałek, 7 kwietnia 2014

33. Pies ogrodnika

Witajcie! Ależ miałam dziś pokręcony dzień. Jestem MEGA niewyspana, gdyby nie kawa, to nie dotrwałabym na do końca zajęć. A było warto dotrwać, bo uśmiałam się jak mało kiedy. Praca w grupach - momentami dostrzegam plusy. Zwłaszcza gdy trafiasz do grupy z kompletnymi świrami. Jest jednak coś, co sprowadza mnie na ziemię i dosłownie wgniata w podłoże.
Otóż dotarło do mnie, że nie potrafię cieszyć się z czyjegoś szczęścia, wielkiej nadziei na spełnienie czegoś na co długo czekał... Nie pisze tutaj ogólnie, bo zawsze ogarnia mnie radość, gdy komuś coś się udaje - jest to dla mnie pewnego rodzaju motywator. Skoro jemu się udało, to przecież mi też może. Nigdy nie staram się szukać dziury w całym, ale tym razem NIE POTRAFIĘ się cieszyć. Nawet przez myśl mi to przejść nie chce.
Wiem, pisze ogólnikami - nikt nic nie rozumie. Już rozjaśniam. Otóż w grę w chodzi pewnie NIEBIESKOOKIE ziarno niezgody. Miesza już od jakiegoś czasu i to totalnie. Pamiętacie post, w którym pisałam o błędach? Otóż, przedstawiam Wam błąd, który zasługuje na pierwsze miejsce w rankingu. Sama nawet nie wiem kiedy dałam się wkręcić w tę chorą sytuację - tak myślę, że jest chora. Chciałabym się z niej wyplątać i iść w cholerę - z jednej strony - z drugiej, COŚ szepcze mi do ucha - ZOSTAŃ, PILNUJ, NIE POZWÓL NIKOMU NA BLIŻSZE PODEJŚCIE. I tak też robiłam (wiem, nie zaczyna się zdania od i...), byłam na siłę nieszczęśliwa, żeby można było mnie pocieszyć i takie tam pierdoły. Teraz zastanawiam się po co? Niby mówię, że nie walczę o ludzi, że nie chcę - ale czy to nie była walka?
Może teraz zastanawiacie się - O CO JEJ CHODZI? NORMALNA SPRAWA. Otóż nie - wiem, że nie chcę od Pana ZIARNA NIEZGODY niczego "więcej". Niby nie oczekuję za dużo, a jednak nie raz obwiniam o zabawę mną i moją biedną psychiką. Teraz jednak zastanawiam się czy to aby na pewno ON się bawi? Czy to nie ja? Bo niby chcę Cię, na ile? A no, na chwilę. Zaraz możesz iść, ale wróć.
Jednak nie potrafię przełknąć faktu, że cała sytuacja mogłaby ulec zmianie. Tutaj tkwi cała sprawa - sama nie wezmę, ale nie chcę by ktoś inny wziął. Najlepiej, żeby zostało tak jak jest - FOREVER. Albo chociaż do czasu, aż wyjadę daleeeeeeeeeko, tak, że będę miała to GDZIEŚ.
Chyba boję się utraty takich luźnych relacji, wręcz "przyjacielskich". Boję się, że to się skończy i że stracę jednocześnie dwie osoby, z którymi obecnie żyję najbliżej... Hmm... Chyba właśnie rozwikłałam moją wątpliwość - chyba wiem o co mi chodzi (EUREKA!). Tylko co z tego?
Czuję jak zżera mnie to od środka. Pewnie powiecie, że najlepiej byłoby porozmawiać. W sumie... Ale nie jestem taka, jak wiecie. Nic nie jest takie łatwe. Zawsze gdy myślę, że jest CUDOWNIE - okazuje się, że pora odwiedzić dno - znów. Staram się udawać, że jest okej. Doszłam nawet do wniosku, że sama siebie oszukuję - nieskutecznie jak widać, gdyż odkryłam swoje złe postępki (o ja niedobra, jak można tak kłamać samej sobie!?). Staram się być szczęśliwa NA SIŁĘ.
Chyba najlepiej będzie, jak spojrzę prawdzie w oczy i spróbuję żyć dalej. Wiele razy powtarzałam, że najprościej jest zostawić wszystko za sobą i wyjechać - odległość swoje robi. Och, moja kochana, <3 Tylko znów jestem w kropeczce i nie mogę. Po prostu i chyba nawet nie chcę, wolę mieć wszystko na oku - w razie coś... (nie wiem dlaczego, ale śmiać mi się chce z samej siebie)

A Wy, byliście kiedyś w podobnej sytuacji? Zachowywaliście się jak "pies ogrodnika"? A może ktoś zachowywał się tak wobec Was? Macie może jakieś porady? Czekam na opinie, a teraz lecę odreagować - idę się zmęczyć na rolkach. ;) Do środy!

23 komentarze:

  1. Czasami też mam wrażenie, że ktoś się po prostu mną "bawi", ale zazwyczaj wtedy pokazuję mu, że jeśli chcę się kimś pobawić, to na pewno nie jestem odpowiednią osobą.

    Mam wieeelką prośbę! Klikniesz w linki do rzeczy z ostatniego postu?
    Jeśli klikniesz napisz w komentarzu, postaram się jakoś odwdzięczyć! <3
    lilianka-blog.blogspot.com



    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog, fajne zdjęcia :)
    Może obserwacja za obserwacje?
    zacznij a ja odwdzięczę się jak najszybciej.
    n0-p3rspeciv3.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie potrafię Ci pomóc, bo nie byłam w podobnej sytuacji :/ Trzymaj się cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie byłam nigdy w takiej sytuacji , więc nie mogę pomóc :c Ale wiedz , że dasz radę ;*

    http://mylittledreams01.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety takie sytuacje nas dopadają ich chodź czasem wydają się bez wyjścia, lub bardzo niekomfortowe, da się je przełknąć i rozwiązać. Najlepsze sposoby to te najprostrze :)
    w sumie rozmowa zawsze jest dobra, wiem ze ciezko ja czasem zaczac ale czy opłaca sie być szczęsliwym na siłę ?
    cieżko powiedziec mi cokolwiek na ten temat, nie pamietam bym była w podobnych sytuacjach.
    trzymaj sie cieplutko ;*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem o czym mówisz... Mam tak do dzisiaj, będąc nawet w stałym związku... Dopadają mnie czasem taki ataki, ale są nieuniknione... Taka kobieca natura, dość zabawna ale musimy sobie z tym radzić, z czasem albo samo przejdzie albo się nasili.. (nie pocieszyłam, prawda?)

    Pozdrawiam i życzę wytrwałości kochana! :*
    www.katee-m.blogspot.nl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee... Najważniejsze, że mnie rozumiesz. :) :*

      Usuń
  7. rowniez nie bylam w takiej sytuacji:/

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety nie mogę pomóc, nie byłam nigdy w podobnej sytuacji

    OdpowiedzUsuń
  9. również nie byłam w takiej sytuacji... pooozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. czasami tak jest, że odzywa sie w nas tzw. pies ogrodnika, to sie zdarza bardzo często, tylko za zwyczaj nie jest to takie groźne :)
    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja dalej nie wiem o co chodzi... :/

    OdpowiedzUsuń
  12. oooh :) http://outsidefashioncatwalk.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystko będzie dobrze. Widze, że lubisz cieszyć się z czytelnikami swoimi przemyśleniami, to fajne. :)
    Zapraszam do mnie, jeśli spodoba Ci się mój blog możesz zaobserwować, a z pewnością się odwdzięczę.
    pinkk-rainbow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. ja wiem, ze to banalna rada, ale wedlug mnie najlepiej bedzie jak porozmawiasz z ta dziewczyna, albo poprosti pokazesz jej posta. Sadze ze gdy to zrobisz ona postara sie zachowac dystans do czasu gdy Tywyjasnisz sama ze soba ta sytuacje. oczywiscie niechce sie wymadrzac ale myske ze choc troche pomoglam :)


    Moglabym liczyc na kliki w najnowszym poscie? To dla mnie bardzo wazne, odwdziecze sie :*

    zapraszam: gertrama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za radę, na pewno jest słuszna i skuteczna, ale ja nie jestem gotowa na taką rozmowę.

      Usuń
  15. czasem mam wrażenie, że kobiety myślą i analizują zbyt dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Byłam w podobnej sytuacji, ale nie chce tu o tym pisać. Wydaje mi się, że wiem co czujesz. Takie beznadziejne rozbicie w środku i bezradność, bo nie wiadomo co ma się dalej zrobić... hmmm...

    http://poburzywyjdzieslonce.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. czasami mi też zdarzają się takie sytuacje ;/
    Pozdrawiam cieplutko :*

    http://cytruskowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. wesz co.. przyznam, że ja też nie umiem cieszyć się ze szczęścia innych..

    http://faa-fly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie cieszenie się szczęściem innych przyszło nie dawno ,ponieważ zrozumiałam ,że sama nie spełnię swoich marzeń jeżeli będę miała nieszczere intencje wobec innych Trzeba cieszyć się tym co mamy .Nie warto patrzeć na innych ludzi każdy z nas ma inną ścieżkę i powołanie do których musimy zmierzać i zmieniać świat .

    OdpowiedzUsuń
  20. To wszystko zależy od tego kto to jest, jaka jest sytuacja i czy ten ktoś kiedyś był w podobnej sytuacji wobec mnie. Moje reakcje bywają bardzo różne. Ostatnio cieszę się szczęściem innych, ale domyślam się, że pewnie są takie sytuacje w których już teraz zachowałbym się egoistycznie!

    OdpowiedzUsuń