sobota, 29 marca 2014

29. "...póki jesteśmy młodzi!"

Witajcie! Piękna, słoneczna i przede wszystkim ciepła wiosna wróciła. Oby została już na dobre, bo jej ostatni wybryk, z tygodniem deszczu nie przypadł mi do gustu... Skoro wiosna, to wszystko budzi się do życia - roślinki, zwierzaczki... Właśnie roślinki! Wyszłam dziś na dwór na 10 minut i wróciłam z zapchanym nosem! Ach ta alergia... Ale mimo tego... ubóstwiam WIOSNĘ. A ten katar jakoś przeżyję, jak co roku... Przejdźmy do tematu.
Dziś chcę napisać, o pewnym usprawiedliwianiu swoich głupich zachowań wiekiem. Sama do końca nie wiem, co o tym myśleć, więc przychodzę z moją wątpliwością do Was.
Mianowicie, jako iż jestem człowiekiem, nic nie jest mi bliższe niż popełnianie błędów. Gdy już takowy błąd popełnimy, wówczas przychodzą do nas dwie opcje: z pokorą przyjęcie winy i odżałowanie swojego: MOJA WINA, MOJA WINA, MOJA BARDZO WIELKA WINA, albo... próba usprawiedliwienia samego siebie. Ja osobiście, jestem zazwyczaj dla siebie tak surowa i rygorystyczna, że żadnym usprawiedliwień nie przyjmuję. Popełniłaś błąd - okej, odżałuj, ponieś konsekwencję, może KOLEJNYM RAZEM będziesz mądrzejsza. Może.
Jest jednak w moim otoczeniu osoba, która usprawiedliwia mnie w moim imieniu. Z jednej strony to miłe, ktoś uważa, że mój błąd, to nie moja wina - suuuuuuuper, żyć nie umierać. Z drugiej jednak strony - jak nie moja i nie Twoja, to czyja? Otóż to - wieku! Właśnie tak. Mój kolega - bo o Nim mowa, zawsze, gdy waham się przed czynem WĄTPLIWYM, lub gdy jest już PO, mówi mi "SZALEJMY, PÓKI JESTEŚMY MŁODZI! JAK NIE TERAZ TO KIEDY?!" - przyznam się teraz przed Wami otwarcie - UWIELBIAM ten argument! Tak! Sprawia on, że przez małą chwilkę czuje się taka bezkarna, niewinna i nieskazitelna! Właśnie, PRZEZ CHWILĘ.
 Tutaj pojawia się moja wątpliwość, którą moje chore JA podsuwa mi za każdym razem - co z konsekwencjami? Czy ja na prawdę mogę usprawiedliwiać się wiekiem? Czy to on jest winny? Właśnie w tym punkcie biję się z myślami, jak nigdzie indziej. Bo z jednej strony - tak, jestem młoda. Młodość jest od tego, żeby szaleć - z tym się zgadzam, bo jak nie teraz, to kiedy? Gdy będę dojrzałą kobietą po czterdziestce z dwójką dorastających dzieci? Jakoś osobiście nie widzę siebie wówczas imprezującej do białego rana - kiedyś trzeba dorosnąć. Kiedyś. No okej, ale czy z tego względu, iż teraz mam szaleć - to wszystko mi wolno?? Wewnętrznie czuję, że nie, że mimo, iż MŁODOŚĆ WSZYSTKO WYBACZA, to nie powinnam szaleć na całej linii. Kiedyś trzeba się ogarnąć, kiedyś... Nie wiem co o tym myśleć.
Część mnie rwie się do beztroskiego życia, nieprzejmowania się konsekwencjami - chciałabym, żeby liczyło się tylko TU I TERAZ. Druga część ciągle każe mi myśleć o tych cholernych konsekwencjach i o tym, jak mogą one wpłynąć na przyszłość. Boję się, że gdy NIE WYSZUMIĘ się teraz - będę żałować w przyszłości, jednocześnie boję się, że gdy będę SZUMIEĆ za bardzo - również tego pożałuję. Zwariowałam? Pomocy!

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Słonecznego weekendu! <3

22 komentarze:

  1. Świetny post :) Poklikasz mi w linki w ostatnim poście?
    sialalala96.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm...
    A może najlepiej wykorzystajmy tutaj słowa Arystotelesa o Złotym Środku? :P
    Zdaje mi się, że to najbardziej proste i trudne zarazem rozwiązanie - po przeczytaniu Twojego posta zdałam sobie sprawę, że mam tak samo i od razu pomyślałam o mądrości Starożytnych Greków. :D
    Umiar, Umiar, Umiar xd :P Wszystko jest dla ludzi, a trucizna w małych dawkach może być lekiem. :)
    Pozdrawiam i dziękuję serdecznie za wizytę u mnie XD
    NIKO - mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Trucizna w małych dawkach może być lekiem" - kolejne zdanie do listy moich NAJ. ;)

      Usuń
  3. Fajny blog, zapraszam do siebie oraz na nowego bloga mojej siostry :)

    http://patrz-w-gore.blogspot.com/
    http://senenia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny post ;3 małe szaleństwo nie jest złe, ale wiadomo, że wszystko z umiarem ;)

    http://this-is-my-life-s.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. uwierz, że nie jesteś sama w takich przemyśleniach. Wiek nie jest usprawiedliwieniem, bardziej to czy jesteśmy dojrzali czy nie. A we wszystkich szaleństwach warto chyba zachować zdrowy rozsądek, nie iść na całość, lecz znaleźć złoty środek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z odpowiedziami, najważniejszy jest umiar i zdrowy rozsądek :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny post !
    follow for follow ?
    http://exceptionalchicbydaro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo lubie twoje posty :>

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię Twoje posty!
    Z chęcią obserwuję i będę zaglądać tutaj systematycznie!

    Pozdrawiam!
    Ali-alicee.blogspot.com


    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny blog! Właśnie takiego szukałam! :) Obserwuję!

    http://enjoyyourlifee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny blog :D :) . Zapraszam do mnie ;) http://milkchcolate19.blogspot.com/ !

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam taką własnie pogodę ;) wszystko zazieleniło się w błyskawicznym tempie ;) oby było dużo słoneczka ;) pooozdrawiam! =)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzeba zachować rozsądek, nie można być całkowicie beztroskim, ale musimy cieszyć się życiem. Do tej pory cały czas myślałem, że jestem młody (mam 23 lata) i wiele przede mną. Gdy wczoraj znalazłem u siebie siwy włos na głowie.... nie życzę tego nikomu, ma się realną ochotę popłakać w takiej chwili, bo dociera do Ciebie, że robisz się coraz starszy.
    Korzystaj i czasem się usprawiedliwiaj, czasem ;)
    Pozdrawiam, Nabil ;)

    http://www.nabilunity.com/
    https://www.facebook.com/NabilUnity

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden siwy włos, to nie koniec świata! :)
      "Korzystaj i czasem się usprawiedliwiaj, czasem" - biorę to sobie do serca! :)

      Usuń
  14. czy można się usprawiedliwiać wiekiem? coś w tym jest, młodemu człowiekowi brak doświadczenia, wyczucia, dystansu ale to, najważniejsze, żeby nie pomylić młodości z głupotą! Takie młodzieńcze szaleństwa mogą mieć konsekwencje na całe życie, więc lepiej uważać :)
    I kochana, po czterdziestce też można szaleć, sama się przekonasz :)
    Pozdrawiam
    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam.się że po 40 również można szaleć tylko w inny sposób niż jak.ma się lat 20. Każdy wiek jest odpowiedni do różnych rzeczy. Wszystko przychodzi z czasem. Ważne by nie pomylić się i nie wykonywać czynności w wieku 20, które zarezerwowane są na później.

      Usuń
  15. Mam dokładnie tak samo jak Ty... Jestem młoda, w głębi serca chciałabym się wyszaleć, poczuć co to jest prawdziwa impreza... Ale mój mózg mi na to nie pozwala. Zawsze myślę nad konsekwencjami, zawsze! Nie napiję się, bo po co na następny dzień mam się męczyć. Nie napiję się, bo nie daj boże zrobię coś głupiego będąc w tym stanie. Nie jadę na imprezę, bo na następny dzień mam coś do zrobienia... I tak cały czas, a później narzekam że jestem kurą domową. Wiek usprawiedliwia szaleństwo, ale gdy to słyszę zapala mi się czerwona lampka - szaleństwo objawia się w różnych natężeniach, co jeśli jedno szaleństwo będzie zbyt duże, wtedy wiek nie zawsze będzie usprawiedliwieniem... o tak...

    Pozdrawiam i dziękuję za życzenia! :*:*:*
    www.katee-m.blogspot.nl

    OdpowiedzUsuń
  16. Pogoda jest wspaniała.. A co to twoich rozmyśleń. Myślałam już tak. Zgadzam się z tobą. Ale uważam że mimo wieku rozsądek należy zachować.
    Świetny blog.

    vici-vicia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. i love your blog! you're absolutely an amazing one. keep up the extraordinary inspiration!

    hope to see you on my blog at
    http://justrosesarered.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. cudowny post!
    http://come-true-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń