poniedziałek, 24 lutego 2014

16. KOCHAM

Hej, witajcie! Jak tam weekend? Mój był na prawdę udany, cały spędzony z moim lubym. ;) Do tego ta piękna pogoda. Na wczorajszy spacer postanowiłam ubrać już przejściową jesienno-wiosnenną kurtkę, a płaszcz chyba odwieszę już do szafy. Mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz cieplej. Z racji tego, iż spędziłam z moim chłopakiem cały weekend, miałam OGROMNE zaległości blogowe - mnóstwo postów i komentarzy, na które zawsze staram się odpowiadać - ale udało się. Wczoraj wszystko ogarnęłam.
Przejdźmy do tematu, który chcę dziś poruszyć - jest to słowo KOCHAM. Nie będę pisać o miłości, ale o tym jednym, konkretnym słowie. Dlaczego? Wydaje mi się, że na przestrzeni czasu słowo to traci na swojej pierwotnej wartości. Pomyślcie sami - czy kilkadziesiąt lat temu, ktoś używał słowa KOCHAM 87484 razy dziennie, łącząc je z czym popadnie? Myślę, że nie oraz, że słowo to było nierozerwalnie i wyłącznie związane z MIŁOŚCIĄ. Ludzie zastanawiali się 3232 razy, zanim powiedzieli komuś KOCHAM, ponieważ miało to ogromne znaczenie. Słowo to, moim zdaniem, traktowane było jako pewnego rodzaju sacrum.
Sama, kilka lat temu, przywiązywałam ogromną wagę do tego słowa i nienawidziłam, gdy ktoś go nadużywał. Był czas i moim życiu, gdy ktoś bardzo mocno mnie zranił i później przez długi czas bałam się powiedzieć komuś KOCHAM. Wiązało się to dla mnie z pewnego rodzaju odpowiedzialnością, z wyznaniem miłości. Nie potrafiłam powiedzieć "kocham tę piosenkę, te ciastka, tego aktora". Nie, to było dla mnie ogromnym nadużyciem. Mogłam coś bardzo lubić, ale żeby zaraz nazywać to miłością???
Niestety pod naporem czasów współczesnych, gdzie wszystko co lubimy jesteśmy w stanie nazwać słowem KOCHAM i ja uległam. Choć przyznam, na początku czułam się dziwnie mówiąc, że "kocham książkę" lub coś takiego. o.O Nie ogarniałam, ale jak mówię, w końcu uległam. Potrafię bez skrępowania powiedzieć koleżance, która po strasznym poranku przyniesie mi kawę "kocham Cię!", potrafię powiedzieć, że kocham pierogi, fioletowy kolor i czółenka na platformie, co w ogóle nie wyraża miłości.
Co z tego wnioskuję? Smutny fakt, iż słowo to straciło drastycznie na wartości. Skoro mianem KOCHANIA określamy rzeczy, które po prostu TYLKO LUBIMY. To przykre i boję się, że za ileś tam lat, moje dzieci np. nie odczują już tej magii owego słowa, którą czułam kilka lat temu, tej powagi w ich wypowiadaniu, tej świadomości, że słowo to coś znaczy i to nie jest byle co.
Oczywiście, słowo to wypowiedziane w romantycznej chwili we dwoje nadal ma swoją magię, resztę magii. Na szczęście. Chcę tylko uświadomić, że im częściej używamy jakiegoś słowa, tym bardziej staje się ono dla nas codzienne. Osobiście nie chciałabym, żeby słowo KOCHAM brzmiało z kilka lat jak np. TELEWIZOR. o.O (poleciałam po bandzie, być może) Nie będę negować i krytykować wszechobecnej mody na KOCHANIE wszystkiego, bo jak pisałam wyżej sama uległam, jednak gdy się na tym złapię, to staram się kolejnym razem słowo to zamienić na inne, np. uwielbiam, a nawet na mega pustackie "loffciam", "kochulam" (tylko w ściśle określonym towarzystwie, żeby nikt nie uznał mnie za wariatkę :D ) .
A Wy, co o tym sądzicie? Mam rację czy tylko mi się wydaje, że tak jest? Też łapiecie się na KOCHANIU wielu rzeczy kompletnie nie związanych z miłością? Jeśli tak, to staracie się to wyeliminować czy kompletnie Wam to nie przeszkadza?

Czekam na Wasze opnie i jak zwykle gorąco pozdrawiam!!!

18 komentarzy:

  1. Takie piękne słowo, a też używane jest teraz przez młodzież po 2 dniach znajomości, czasem, aż przykro patrzeć.

    http://www.swiat-vindeli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie istnieje tylko jedna miłość i nigdy nie zamierzam używać tego słowa nad wyraz.Zgadzam się,że dzisiejsza młodzież traktuje to słowo jako niewinną zabawę.Niestety później wychodzi tak,jak tego nikt nie chciał.


    szaryswit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bardzo nie lubię nadużywać tego słowa. Właściwie prawie go nie używam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze rozwinęłaś ten wątek,
    zapraszam,
    fastwalking.blogspot.com

    +super wygląd bloga!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post ;)
    Obserwujemy? ^^ Odpisz u mnie ;p
    http://iampatrysja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. prowadzisz bardzo fajnego bloga ;)) a te post jest świetny ;3 w pewnym stopniu zgadzam się z tobą ;)

    http://this-is-my-life-s.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje mi się, że ta miłość do kochania wszystkiego przyszła do Nas ze Stanów. I love your shoes, bag itd. Podobnie według mnie jest ze słowem przyjaciel. W angielskim nie ma odpowiednika tak często używanego jak friend, więc teraz wszyscy mają przyjaciół, zamiast kolegów, znajomych. Ja także często nadużywam tego , że kocham rzeczy materialne, chociaż tak na prawdę tylko je lubię. Ot taki frazes , w zasadzie nic nie znaczący.
    Pozdrawiam,
    coffeeinpoland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O słowie "przyjaciel" też mam zamiar w przyszłości napisać, ponieważ również mnie to drażni. Tego słowa nie używam jednak prawie wcale.

      Usuń
  8. świetnie piszesz, masz wielki talent
    obserwuję i pozdrawiam
    ilovemystyle13.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładny blog, a ta muzyka bardzo interesująca, pasuje tutaj.
    Co do posta, to naprawdę świetne masz te pomysły. Kocham? Takie małe słowo, a znaczy bardzo wiele. :)) Ciekawie, tak.
    Pozdrawiam, oraz także zapraszam do mnie - 5 post. http://liisiialy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze, to nigdy nie zastanawiałam się nad częstotliwością wypowiadania przeze mnie tego słowa, ale teraz - po przeczytaniu tego co napisałaś, stwierdzam że stanowczo za często je mówię... I najwyższy czas to zmienić, bo waga tego słowa jest większa i ważniejsza niż buty czy torebka.
    Pozdrawiam :)
    www.katee-m.blogspot.nl

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie jak pomyślałam trochę nad tym jakich słow ja używam to kocham mówie tylko do swojego chłopaka, przyjaciół, rodziców czy sióstr. Jeśli chodzi o muzyke i podobne rzeczy to od zawsze mówiłam uwielbiam. Jakos nie potrafię sie przestawić i mówić "kocham zespół XYZ", to troszkę dziwne dla mnie.

    zyciezobiektywem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Też tak myślę, ale są też osoby, które rozumieją, co to słowo znaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. W sumie się z tobą zgadzam i nie zgadzam. Bo myślę że nienadużywanie tego słowa jest naprawdę straszne, ale kochanie tego wszystkiego dookoła mnie nie wydaje mi się być złem. Oczywiście nie będę wyznawać miłości rzeczom martwym. Ale jednak powiedzenie że kocham książki, ale nie jako rzucenie tego w próżnie ale jako ważną wypowiedź dla samego siebie jest dobre. Bo myyślę że uczy to tak jakby wrażliwości. Inaczej ma się to oczywiście z ludźmi ktoać że mówienie tego często jest czymś złym. Powiedzmy że wtedy kiedy nie jest to szczere i prawdziwe może być grzechem. Bo jeśli jakaś książka sprawia że mogę się wzruszyć i okazuje nad postaciami w niej jakieś uczucia to wtedy z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć że ją kocham. Chodzi o to że to co się kocha nie musi być człowiekiem. Może nawet w ogóle nie istnieć, jeśli tylko pokazuje nam że możemy odczuwać miłość radość smutek w myśli o nich to chyba jednak znaczy że coś się kocha.

    OdpowiedzUsuń
  14. trzeba znać prawdziwe znaczenie tego słowa i używać je z umiarem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem to tak dla mnie słowa to tylko słowa to my i sytuacja w jakich się znajdujemy nadajemy im moc i konkretne znaczenie. Można nim malować obrazy lub rzucać na wiatr.
    Jednak to jak ty widzisz świat jest piękne i idealistyczne, dlatego nie powiem już nic więcej.
    http://byc-jak-czlowiek-renesansu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie, aż mi się miło na sercu zrobiło. :)

      Usuń